• Wpisów:52
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:05
  • Licznik odwiedzin:7 420 / 1655 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdział XIII Prolog.
Rok później...
Kontynuuje studia w Gdańsku. Ze swoich oszczędności i z pomocy rodziców sobie mieszkanko 2-pokojowe niedaleko mamy. Ciągle jest smutek po utracie siostry... Nadal jestem z Danielem, niedługo ma wrócić do Polski. Siedziałam sobie właśnie szkicując sobie, gdy nagle zadzwonił dzwonek. Poszłam do drzwi i się zdziwiłam, bo stał tam:
-Daniel?
-No ja!
Rzuciłam mu się na szyję.
-Proszę wchodź. Czemu mi nie powiedziałeś, że przyjeżdżasz dzisiaj?
-Niespodzianka?
-Hehe
-I co teraz?
-No co? Poszukam pracy, a na razie nie wiem hotel?
-Chyba sobie żartujesz! Zostajesz tutaj, ze mną
3 lata później...
Daniel teraz pracuje na prywatnej siłowni jako trener, ja zrobiłam jeszcze dodatkowy 2-letni kurs graficzny i robię komiksy. Wzięliśmy ślub rok temu.
-Cześć kochanie!-wróciłam z pracy.
-Cześć!-pocałował mnie.
-Masz dzisiaj wizytę?
-Tak dzisiaj już się dowiemy o płci dziecka.
Tak, tak jestem w ciąży.
-To super! Idziemy razem!
Ok. 180 poszliśmy do ginekologa.
Pani doktor powiedział nam, że mamy bliźniaków (chłopczyka i dziewczynkę).
Ze szczęścia, aż się popłakałam. Już wiedziałam, że dziewczynkę nazwę Marcela...

KONIEC!
----------------------------------------------------------------------------------------------------
To już koniec. Bardzo za wszystko dziękuje, za wyświetlenia za miłe komentarze. To wszystko robiłam dla was. KOCHAM WAS <3
 

 
Rozdział XII. Pogrzeb.
Dzisiaj jest dzień pogrzebu. Razem z tatą musiałam wszystko pozałatwiać, mama nie miała na nic siły. Z trudem dała radę dojść do kaplicy. Przyszło wiele osób. Prawie cała rodzina, jej przyjaciele, dziewczyny z siatkówki, cała jej klasa, moi znajomi, Daniel i nawet ten nieudacznik Kamil... Chyba każdy uronił łzę, szkoda było tej młodej, biednej dziewczyny. Po tym wszystkim poszliśmy na stypę.
-Jade!-Zawołał mnie Daniel.-Możemy porozmawiać?
-Tak...-Poszłam w jego kierunku.
-Posłuchaj. Co będzie dalej? Co zamierzasz teraz zrobić?
-Rzucam studia.
-Rzucasz studia? Oszalałaś?
-Nie rozumiesz, że nie mogę zostawić mamy? Zostanie teraz sama... Pójdę na studia tu, w Gdańsku.
-A co będzie z nami?
-Nie wiem. Chyba będziemy musieli się rozstać...
-Tego chcesz?
-No nie, ale jakie mamy wyjście?
-Został mi tylko 1 rok studiów, przetrwamy tą próbę.
-A co potem? Mam znowu wrócić do Stanów?
-Nie. Nie rozumiesz, że ja Cię kocham? To ja wrócę do Polski po studiach.
-Chcesz tego?
-A ty nie?
-Oczywiście, że chcę. Ale czy to będzie dobre dla Ciebie?
-Tak! Będę szczęśliwy tu, będąc z tobą.
Przytuliłam go i łzy mi pociekły.
-Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham.
-Ja Ciebie też słoneczko.
-Nocujesz dzisiaj u mnie?
-Jak chcesz, jutro mam samolot.
-Jutro? Nocuj proszę, nie zobaczmy się już potem długo.
-Dobrze.
Następnego dnia.
Odprowadziłam go na lotnisko, pożegnałam się i oczywiście popłakałam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
To był przedostatni wpis. Niestety :c No ale cóż...
 

 
NO TO JUŻ PRAWIE KONIEC, MOJEJ PRZYGODY Z TYM BLOGIEM. DZIĘKUJE ZA PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ. NA POCZĄTKU PROWADZENIE TEGO BLOGA SPRAWIAŁO MI WIELKĄ PRZYJEMNOŚĆ, POTEM JEDNAK COŚ SIĘ ZEPSUŁO. MOŻE DLATEGO, ŻE TE OPOWIADANIA BYŁY STRASZNIE MONOTONNE. NIE CHCIAŁO MI SIĘ. DLATEGO KOŃCZĘ JUŻ TĄ PRZYGODĘ I POSTANOWIŁAM ZAŁOŻYĆ NOWEGO BLOGA. LINK PODAM JAK ZAŁOŻĘ

Rozdział XI.
Następnego dnia.
Byłam przerażona faktem, iż moja siostra ledwo uszła z życiem. Co dalej? A tak właściwie co się stało? O niczym innym nie myślałam tylko, o Marceli. Pożegnałam się z przyjaciółmi, musiałam wrócić do Gdańska. Byłam przerażona! Pociąg miałam o 8:15, byłam strasznie niewyspana. W pociągu zasnęłam na jakąś godzinkę, bo byłam strasznie zmęczona. Po 15 byłam już na miejscu. Wzięłam pierwszą, lepszą taksówkę i pojechałam do szpitala. Zapytałam się pielęgniarki, gdzie ona leży, z trudem mi to powiedziała, ale ją przekonałam. Popędziłam niczym gepard pod salę, którą wskazała mi pielęgniarka. Przed salą siedziała zapłakana i wystraszona mama.
-Mamo!
-Jade, słonko jesteś wreszcie!
Przytuliłam ją, nie chciała mnie puścić i płakała jeszcze mocniej, niż wcześniej.
-Co się stało? Opowiedz wszystko!
Mamo otarła łzy i z zapłakanym głosem mówiła.
-Puściłam ją na imprezę sylwestrową tylko dlatego, że obiecała mi, że odprowadzi ją Kamil. Miała wrócić zaraz po 1. Nie było jej do 2, strasznie się bałam, dzwoniłam do niej, do jej znajomych. Nikt nie odebrał... Postanowiłam zadzwonić na policję. Siedziałam ze strachem w oczach, ok. 2:30 zadzwonili z policji, że Marcelkę, odnalazła jakaś kobieta,która też wracała z dyskoteki z chłopakiem, całą we krwi. Nie miała przy sobie, żadnych dokumentów, telefonu i w ogóle torebki. Okazało się, że ktoś jej wbił 2 ciosy w brzuch. Nie okazały się śmiertelne, ale bardzo się wykrwawiła. Leży teraz w bardzo poważnym stanie, boję się o nią...
Zaczęła znowu strasznie płakać, ja sama nie mogłam się powstrzymać. Dlaczego ludzie są tak okrutni? A ten Kamil nieodpowiedzialny kretyn! Jak mógł?
-Mamo, tata już wie?
-Tak jest już w drodze...
Po trzech godzinach, on przyleciał. Wypytywał co się stało, mama opowiedziała mu wszystko.
-Jak mogłaś być tak nieodpowiedzialna i puścić ją na imprezę z tym gnojkiem! Nie miałaś pewności czy ją odprowadzi. Wracała sama, a on pewnie zabawiał się z jakimiś lachonami. Przez Ciebie nasza córka może umrzeć!!!
Mama zaczęła strasznie głośno płakać.
-Tato!!! Przestań to nie była jej wina! Z resztą nikogo nie powinniśmy o to obwiniać. A już na pewno nie mamy! Wasza córka leży teraz na sali operacyjnej, powinniście się wspierać!
-Masz rację. Przepraszam to nie twoja wina...
Siedzieliśmy w niepewności jeszcze dobrą godzinkę. Za chwilę z sali operacyjnej, wyszedł doktor.
-Państwo są rodziną Marceli tak?
-Tak jesteśmy...
-No cóż bardzo mi przykro. Strasznie się wykrwawiła, nie mogliśmy nic zrobić. Były to bardzo poważne ciosy. Bardzo mi przykro, młodo umarła.
Mama osunęła się na ziemię i zaczęła krzyczeć...
-Mamo uspokój się.-Zaczęła płakać, nie mogłam się powstrzymać.
Po chwili z sali wywieźli Marcele w worku.
-Marcelka! Moja Marcelka! Dlaczego? Dlaczego właśnie ona?
To było dla Nas bardzo trudne. Żadne z nas się do siebie nie odzywało. Płakałam przez całą drogę do domu...
Po powrocie poszłam do jej pokoju, zamknęłam się w nim i zaczęłam płakać. Dlaczego? Dziewczyna z pasją, która wiedziała jak będzie wyglądało jej życie, potrafiła się cieszyć z każdej, nawet drobnostki. Najlepsza siostra na świecie i weź tu żyj ze świadomością, że już nigdy nie uśmiechnie się do Ciebie. NIGDY!
Zadzwonił telefon. To Daniel.
-I co, jak tam Marcela.
Znowu się popłakałam.
-Ona nie żyje...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Sama się popłakałam, pisząc to :c
 

 
Bez czéści drugiej, bo powoli dochodzę do końca
Rozdział X. Sylwester.

Na Sylwester do Polski przyjechali: Ola, Kuba, Szymon, Patryk, nowa dziewczyna Szymona Julka i do tego Logan z chłopakami!
Uznaliśmy, że pojedziemy sobie do Poznania, do przyrodniej siostry Szymona Nikoli. Jakoś ok. 20 dzień przed przed sylwestrem, pojechaliśmy z Danielem po nich wszystkich na lotnisko. Czekaliśmy 15 minut, bo samolot leciał z opóźnieniem.
-Jezus gdzie oni są?
-Powinni zaraz być, już 13 minut opóźnienia...
Za swoimi plecami nagle usłyszałam:
-Daniel, Jade!
Wstaliśmy, przywitaliśmy się z wszystkimi, poznaliśmy Julkę i teraz została tylko kwestia noclegowni.
Wszyscy już co prawda wcześniej ustaliliśmy, że będą nocowali w tym samym hotelu co Daniel i ja. Dojechaliśmy do hotelu, oni najpierw poszli do swoich pokoi, a potem poszliśmy do Logana i chłopaków Kendalla, James'a i Carlos'a. Trochę posiedzieliśmy, pośmialiśmy się, jednak widzieliśmy z Danielem jacy wszyscy byli zmęczeni po podróży, więc ok. 22 poszliśmy do pokoju.
*NASTĘPNEGO DNIA...
Poszliśmy do sklepu, nakupowaliśmy przekąsek, napoi, fajerwerek i różnych rzeczy na imprezę. Ok. 10 wyjechaliśmy. Cudem nie było korków, więc o 17:30 byliśmy na miejscu. Przywitaliśmy się z Nikolą i zaczęliśmy zabawę. Robiliśmy orzeróżne rzeczy. Graliśmy w butelkę, wyznaje Wam, śpiewaliśmy, tańczyliśmy, jedliśmy, piliśmy. Była świetna zabawa super Sylwester! Przed 24, wszyscy wyszliśmy na dwór z szampanem i fajerwerkami powitać nowy rok. Zaczęło się odliczanie 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1 NOWY ROK! Wszystkie fajerwerki wystrzeliły w górę, szampan lał się strumieniami. ODJAZD!
Postanowiliśmy jeszcze przejść się gdzieś całą ekipą. Po powrocie jeszcze siedzieliśmy trochę i ok. 3 zadzwonił do mnie telefon. To była mama. Odebrałam i usłyszałam zapłakany i drżący głos mamy.
-Mamo, mamo! Co się stało?!
-Mar-Mar-Marcela jest w szpitalu-wyjąkała.
-Że co? Co się stało?-Strasznie się przestraszyłam.
-Jakiś pan znalazł ją całą zakrwawioną, jest w bardzo poważnym stanie. Boję się, że, że, że ona nie przeżyje!
-Mamo nie mów tak! Jutro wsiadła w pociąg i przyjeżdżam do Was!

----------------
I jak wam się podoba?
Jedzie ktoś jutro lub dzisiaj na Violetta: tylko dla fanów?
Ja jutro <3. Już się doczekać nie mogę! ;*
Sorry, że już tak strasznie streszczam te rozdziały, ale za dużo monotonii by w nich było
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
KOCHANI! Wybaczcie nie jestem w stanie zrobić czegokolwiek z tym blogiem. Postaram się dokończyć w najbliższym czasie o zakończyć te opowiadanie. Mam pomysł na coś nowego i innego. Coś bardziej takiego fantastycznego. Niestety te opowiadanie już jest nudne i monotonne moim zdaniem. Bez sensu ciągnąć, to dalej. Nie mówię, że go nie skończę, zrobię to :3

*POMYSŁ NA OPOWIADANIE*.
Będzie ono o 2-óch bliźniaczkach. Dotychczas szczęśliwe przyjaciółki, jednak pewnego razu wybierają się na tak zwany "zakazany targ". Żadna z nich nie wiedziała, że ten targ jest zakazany, bo jest dla osób innych. Magicznych. Żadna z nich nie wiedziała także, że one też są inne. Pewna kobieta zaczepia dziewczyny i podarowuje 2 medaliony. Z czasem medaliony zaczynają sprawiać kłopoty i przeszkadzają w codziennym życiu dziewczyn. Jedna z nich ostro się denerwuje i wyrzuca medalion do rzeki w miejscu, gdzie zawsze jest zakazany targ. Tej samej nocy znika... Druga z bliźniaczkę zaczyna walkę o prawdę. Chcecie się dowiedzieć więcej? Co myślicie dobry pomysł? Będziecie czytać? <3.

Odchodząc od tematu. Jak szkola i zdrówko? U mnie masakra z matmą. -.-' Mam beznadziejną matematyczkę, a dodatkowo, żaden ze mnie ścisłowiec. Human <3. Leżę sobie z gorączką, trudnością przełyku, bólem głowy i zasnąć nie mogę BUŹKI
 

 
Rozdział IX cz. 1
Poszłam spać ok. 4 nad ranem. Wstalam o 9, ale spać już nie mogłam. Zeszłam na dół lecz, ani żywej duszy na dole. Podeszłam do lodówki, gdy nagle usłyszałam "NIESPODZIANKA!!!". Mama i Marcela stały z tortem i prezentem. Zaczęły mi śpiewać "STO LAT, STO LAT, NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM!...". Ojej pomyślałam z tego wszystkiego zapomniałam nawet o swoich urodzinach. Zdmuchnęłam świeczki, przyjęłam prezent i podziękowałam. Prezent to mój pierwszy rysunek na płótnie i wisiorek z pędzelkiem. Zjadłyśmy tort był pyszny :3
Potem poszłam do swojego pokoju, ubrałam się i włączyłam skype'a. Zdziwiłam się, bo Daniela nie było na nim, a zazwyczaj o tej porze, rozmawialiśmy. No cóż pomyślałam, pogadam sobie z kimś innym. Jakież było moje zdziwienie, gdy na skype, była moja stara dobra kumpela Wiktoria. Postanowiłam, że do niej zadzwonie. Wiktoria odebrała i chyba ucieszyła się, że do niej zadzwoniłam. Gadałyśmy o tylu różnych rzeczach. Okazało się, że nadal mamy ze sobą taki świetny kontakt. Także okazało się, że Wiką znowu wraca do Gdańska. Cieszyłam skę niezmiernie. Wiktoria 3 lata temu, do liceum wyprowadziła się do Bielsko-Białej, wraz z rodzicami. Niestety specjalnie im się tam nie spodobało, więc wracają znowu do Gdańska. Gadałyśmy ok. 2 godz. Usłyszałam dzwonek do drzwi i głośny krzyk Marceli "OTWORZĘ!". Przed drzwiami stał przystojny chlopak z trzema bukietami kwiatów i jakimś prezentem.
-Witaj! -Przywitał się.-Ty pewnie jesteś Marcela tak?
-Em... Tak. A ty jesteś?
-Oj przepraszam, jestem Daniel. Bardzo miło mi Cię poznać. -Wręczył jej bukiet. -Bardzo proszę to dla Ciebie.
-Bardzo dziękuje, wejdź zapraszam.
-Dziękuje.
-JADE!!!-Wrzeszczała Marcela. -Ktoś do Ciebie!
Przerwałam rozmowę z Wiktorią, pożegnałam się i zeszłam na dół. Za mną szła mama.
-Daniel! -Rzuciłam się ku niemu, aby go przytulić.
-Jade słonko!-Musnął moje usta i wręczył mi kwiaty. -O! Dzień dobry. Nazywam się Daniel. Bardzo miło mi panią poznać. -Wręczył jej kwiaty i ucałował dłoń.
-Witaj Daniel, bardzo dziękuje za kwiaty, są prześliczne!
-Dobra Daniel, może pokażę Ci swój pokoj co?
-Z przyjemnością, dziękuje
Usłyszałam jak mama szepce mi do ucha "Jaki świetny, przystojny i dobrze wychowany chlopak, dbaj o niego."
Zaśmiałam się.
-Kochanie my z Marcelą wychodzimy dobrze?
-Tak pewnie.
Poszliśmy sobie na górę.
-Ej jak ty tu trafiłeś?
-Ola.
-Aaa to wszystko jasne .
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Wuala o to mój pokój.
-O Wow! Jaki fantastyczny! Masz świetny gust!
-Dziękuje Ci bardzo <3.
-Ej czy to nie FOB?
-Tak to oni we własnej osobie.
Zauważyłam jak tupie nogą i pstryka palcami. Zaczęłam chichotać.
-Zatańczy pani ze mną?
-Z panem zawsze chętnie.
Zaczęliśmy się śmiać. Ten taniec wyglądał śmiesznie. Obijaliśmy się o siebie i śmialiśmy do obucha. W pewnym momencie oboje walnęliśmy się na łóżko i zaczęliśmy całować. Po jakiejś chwili zaczął mnie rozbierać. Czułam się olśniewająco. Moj ukochany razem ze mną tu i teraz.
W pewnym momencie, przerwałam pocałunek.
-Kotku, to chyba nie najlepszy pomysł. Nie jestem jeszcze gotowa.
-Rozumiem nie będę naciskał. Ale chyba pobawić się możemy co? Przecież jesteśmy dorośli.
-Dobrze pobawić się możemy.
Spędziliśmy fantastycznie te paré godzinek, do stosunku nie doszło, ale do pettingu...

CDN.

-------------------------
Przepraszam za trochę seksualną wzmiankę. Część II jutro. Jak wam sie podoba?
 

 
http://ask.fm/Notmydaughteryoubitch69
Hejka popytajcie mnie na asku
Juz dziś kolejny rozdział Nareszcie wróciłam :3 Wybaczcie tą nieobecność :3
 

 
Hejoł <3 Witajcie jeszcze niestety nie wracam, bo nie mogę. Obiecuję ,że w następny weekend będzie kolejny rozdział
Mam do Was prośbę moi drodzy. Wiem, że są fani Violetty, zostałam poproszony o to, aby na swoim blogu udostępnić ten link. http://www.petycjeonline.com/koncert_violetty_w_polsce To jest petycją o koncert bohaterów, z serialu Violetta. Jak Jak pewnie nie jedno z Was, sądzę, że Violetta Poland Fandom jest ogromny! Dużo ludzi go ogląda. Jeśli chcecie, żeby obsada Violetty zagościła w Polsce, podpiszcie petycję i rozsyłanie gdzie się da Dobra to była prośba a mam pytanie. Jak tam w szkole? U mnie spoko. I gimnazjum <3 Tylko 3 lekcje z czego 1 to zapoznawanis siebie i zasad, 2 odprowadzanie po szkole, a 3 rozgrywki między klasami I. 8 osób z każdej klasy, ja brałam udział Wygraliśmy nawet z klasą sportowa I miejsce Nasza wychowawczyni Nas tak chwaliła xD Jutro już zaczynam normalnie lekcje Jakmtam u Was pierwszy dzień? <3
Buziaki do zobaczenia za niecałe 2 tygodnie ^.*
  • awatar <3 Viola <3: Masz świetnego bloga :* zapraszam do mnie, jestem tu nowa :)
  • awatar Violetta-Tinistas: Fajnie by było gdy by obsada Violetty przyjechała do Polski.... Było bardzo śmiesznie w szkole.... Wszyscy lubią żartować z nauczycieli ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ZAWIESZAM BLOGA!
*NIESTETY MUSZĘ ZAWIESIĆ BLOGA DO ODWOŁANIA. NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ. TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO I JAK WRÓCĘ, DODAM JAKIŚ WPIS Z OPOWIADANIEM UWIELBIAM WAS <3 MAM NADZIEJĘ, ŻE DO KOŃCA SIERPNIA NĘDZIE Z 1000 WYŚWIETLEŃ KOCHAM
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział XIII.

Od rana, każda z Nas panoszyła się po domu. Robiłyśmy jakieś potrawy, sprzątałyśmy. Miała do Nas przyjechac rodzina matki, mimo, że ma tylko 2 braci jeden ma 3 dzieci, a drugi 4! Ten co ma 3 dzieci, ma do tego jeszcze 2 wnuków. Do tego, jeszcze ich żony, babcia z dziedkiem. U Nas ogólnie zawsze było na święta dużo ludzi, tata ma jeszcze 3 rodzeństwa, więc...
Wieszałyśmy wszystkie razem bombki na choinkę, bo dopiero dzisiaj Nam ją dostarczone, gdy nagle usłyszałyśmy. TRACH! Cała choinka, runęła n podłogę.
-O mój Boże! -Ktzyknęła mama. -Wszyscy cali?!
-Tak ze mną ok.-Powiedziała Marcela.
-Tak u mnie też, może być. Dostałam tylko szkłem w dłoń, ale tak to ok.
Trochę bombę, zostało, ale większość się potłukła.
-Jejku, jejku i co my teraz zrobimy!?-Mama, ask zwykle zaczęła panikować.
Marcela też zaczęła przeżywać.
-Ej, uspokójcie się! Idę opatrzeć sobie rękę i zaraz postawimy choinkę nie panikujcie, wiem co zrobimy.
Poszłam do kuchni, obandażowałam rękę i wróciłam.
-Dobra ej, stawiamy choinkę. Złapie i na trzy. Raz, dwa, trzy... UFf...
-Dobra, ale co dalej?
-Mamo, pamiętasz co zawsze robiłyśmy w przedszkolu, jakieś ozdoby na choinke? Są one jeszcze?
-Ach, no tak! Są w piwnicy.
-Dobra ja pójdę, a wy spróbujcie to posprzątać.
To są istne panikary...
*Godzina 17:50*
Usłyszałyśmy, pierwszy dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-Wyrwała się Marcela.
-Cześć wujku, witaj ciociu! Cześć Ala! Oliwia i Piotrek! Witajcie maluchy.
-Hej Marcela. -Każdy pokolei, przywitał się z nią, potem każdy podszedł do mamy, a na końcu do mnie. Nigdy nie lubiłam dzieci wujka, zawsze były dla wszystkich wredne i przechwalały się jakie to I'm rzeczy kupił ich tatuś. Dużo bardziej wolałem dzieci drugiego wujka. Za jakieś 5 minut, był następny dzwonek do drzwi tym razem byles otworzyłem. Przywitałam ciocię, wujka i ich dzieci. Przywitałam też babcię i dziadka.
Rozmowę przy stole nudno Nam się słuchało. Wujek, którego też nie cierpię pytał mnie o ślub i o dzieci. Miałam zamiar, mu po prostu walnąć w twarz talerzem i powiedzieć 'Nie jestem jak ta twoja, pusta córeczka, która urodziła, dzieci w wieku 16 lat!', ale się powstrzymałam. W sumie jestem dorosła, a nie 16-letnia. Odpowiedziałam tylko 'Narazie nie planujemy ślubu, ani tym bardziej dzieci'. Gdy zjedlismy kolacje, był czas na prezenty, zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kogo tu niesie o tej porze? Kolędnicy?
Ku mojemu zdziwieniu, nie byli to Kolędnicy, a ojciec.
-Witaj Jade.
-Tata? Co ty tutaj robisz? Marcela, chodź tu szybko!
-Chciałem Wam życzyć Wesołych Świąt, bo razem z Julią jutro, prawdopodobnie na stałe, wyjeżdżamy.
-Co? Jak to, wyjeżdżacie?-Spytała ze zdziwieniem Marcela.
-Dostałem, dobrą fuchę w Wielkiej Brytanii, wyjeżdżam.
-Ale tato! Co z nami?
-Marcela, uspokoj się. To życie taty... Ja już się z tym pogodziłam.
-Marcelko, Jade mieszka w Stanach, ty za 2 lata, skończysz liceum...
-Dobra, dość. Poczekam tu chwile tato.
Poszłam po prezent dla niego. Tam nie była tylko książka, tam było także Nasze wspólne zdjęcie. Znaczy moje, jego i Marceli.
-Masz, proszę, to prezent ode mnie, dla Ciebie.
-Dziękuje, kochanie nie gniewajcie się.
-Dobrze, przepraszam.
-Tu są prezenty dla Was, pamiętajcie, że nawet przez to co się stało, nadal Was kocham.
-Dziękujemy. My Ciebie też. -Przytuliłyśmy go. Dopiero teraz zrozumiałam, znak bardzo mi go brakowało. Nigdy nie był idealny, ale to mój ojciec...
-Dobra, ja uciekaj, wy tez zamykanie, bo zimno jest. Pa, wesołych świąt.
-Pa wesołych świąt.
Marcela się rozpłakała.
-Ej nie płacz, co jest?
Przytuliłam ją i usiadłyśmy na schodach.
-Wiesz, tak mi ciężko. Ja go tak zawsze kochałam, ajak teraz pomyślę, że on z tą Julią... To, aż mi nie dobrze.
-Ej, wszystko będzie dobrze, on wybrał taką drogę, widocznie tak musiało być.
*Godzina 240*
Nareszcie goście sobie poszli. Miałam już dosyć, wysłuchania tej pustej jak bęben turecki ciotki i tego przemądrzałego wujka. Nareszcie, mogłam położyć się spać. Dopiero teraz ręka dawała o sobie znać. Kula, wszystko mnie bolało i nie mogłam zasnąć. To była masakra...

------
Znowu nuda, czekajcie na następne rozdziały...
  • awatar Violetta-Tinistas: Jejku każde twoje opowiadanie mi się podoba, jest tu to, co w życiu się przytrafia, takie prawdziwe są twoje opowiadania.
  • awatar Ser Mejor: @gość: Nareszcie jakiś nie miły komentarz, bo uważam, że za bardzo mi slodzicie :) Tylko fajnie by było, gdybyś mi jeszcze wytłumaczył/a czemu jest fuuuuuuj i okropne? :)
  • awatar Gość: o fuuuuuj... okropne :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Uwaga, od razu mówię, nudny wpis. Muszę Was jakoś wprowadzić, co będzie dalej, ale narazie nudy! Przepraszam W następnym rozdziale święta! Powiem Wam, że w w pewnych rozdziałach Was zaskoczę, al e narazie jszcze nic nie ujawnie.
Rozdział XII

Obudziłam się o 60, bo na 80 miałam samolot. Musiałam się jeszcze spakować, do końca i byłam gotowa. Szkoda, że Ola dzisiaj nie leci do Gdańska, a jutro. Pewnie na śmierć zanudzę się w tym samolocie.
-To co Ola, jak będziesz w Gdańsku to zadzwoń, wpadniesz do mnie ok?
-Tak, pewnie. Do zobaczenia pa. -Przytuliłam mnie, a ja poszła w stronę pokoju Daniela. Zapukałam i przed moimi oczami, stanął prawie nagi Szymon.
-Eee... Cześć Szymon, ja do Daniela. -Chłopak czuł lekkie zakłopotanie, hm... Nie dziwie się mu, ja też...
-Już, on jest w łazience, zaraz go zawołam. Wejdź.
-Dzięki. Ok nie ma sprawy.
Usłyszałam:
-Danieeeeel!!! Rusz swój opasły zad, dziewczyna do Ciebie przyszła.-I walnąl pięścią w drzwi. Zaczęłam chcichotać.
-Już idę, matole nie wydzieraj się! -Wyszedł z łazienki. -Cześć kochanie, musnął moje usta.
-Chciałam się pożegnać. -Już miałam zamiar, go przytulić, kiedy wyskoczył:
-Chyba nie myślisz, że cienie pojadę z tobą na lotnisko co?
-A pojedziesz?
-Pewnie!
-Dobra to ubieraj się, ja czekam w holu. Pa chłopaki, wesołych.
-Usłyszałam hurt: -Pa, wesołych...
Pojechaliśmy metrem i zaraz byliśmy na miejscu. Postanowiłam kupić sobie książkę. Nie było nic ciekawego, gdy nagle zobaczyłam serię o Harrym Potterze. Książki mojego dzieciństwa. Tak dawno ich nie czytałam. Kupiłam dwie pierwsze części, bo resztę mam w domu Dosłownie zaraz miałam lot, pożegnałam się z Danielem.
-Kocham Cię, będę tęsknić! Wesołych świąt!
-Ja Ciebie też, wesołych świąt. Daj znać jak będziesz w Polsce, buziaki.
Poszłam do samolotu, zajęłam miejsce i zabralam się za lekturę. W jakieś 6 godzin, połknęłam II części. Resztę lotu, albo przespałam, albo słuchałem muzyki, albo coś jadłam.
*10 godzin później*
Nareszcie na miejscu, można spokojnie rozprostować kości. Na lotnisku czekała na mnie Marcela ze swoim chłopakiem Kamilem. Mama poszła do sklepiku na lotnisku.
-Jade! -Usłyszałam, krzyki mojej siostry. -Jesteś wreszcie! -Podbiegła do mnie.
-Oh Marcela, nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam! -Przytuliłyśmy się. Zaraz podeszła do Nas mama.
-Cześć mamo! -Podeszłam do niej i ją objęłam.
-Witaj córeczko, nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam!- Poczułam jak po policzku mamy spływają łzy.
-Nie płacz, jest ok.
Przywitałam się także z Kamilem. Wieczorem, gdy już Kamil udał się do swojego domu razem z mamą i siostrą, popijałyśmy gorącą czekoladę. Opowiedziałam im o Danielu i o Oli. Były wprost zachwycone Danielem. Obydwie sądziły, że należy mi się ktoś taki. Moja mama została poinformowana o gwałcie, dlatego między innymi tak zaimponował jej Daniel. On mnie uratował, on mi pomógł, wspierał mnie. Pierwszy raz w życiu, gadałam tak szczerze z mamą, moze nie jest tak idealnie, ale mamy coraz to lepszy kontakt.

--------
Jak powiedziałam nudny wpis, dzisiaj dam jeszcze jeden, o świętach. Czekające na następne, bo bedzie sie działo
  • awatar Violetta-Tinistas: Total fantastic, wcale nie takie nudne opowiadanie... Mi się podobało.
  • awatar ♥Koni♥: Wcale nie taki nudny ;) Już nie mogę doczekać się następnego :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiecie co? Właśnie uświadomiłam sobie, że nigdy właściwie nie uświadomiłam Wam jak wyglądają bohaterzy mojego opowiadania... Wiem, że już trochę za późno ale zawsze coś -

*Jade- Dosyć wysoka, szczupła, zielonooka, brunetka z ciemną karnacją. Zazwyczaj ubiera się tak, żeby było jej wygodnie, ale żeby też jej się to podobało.
-Jak już wiecie ma młodszą siostrę Marcelę. Jej rodzice są po rozwodzie. Od niedawna jej chłopakiem jest Daniel. Jej najlepsza przyjaciółka to Ola. Jade pochodzi z Gdańska.

*Daniel- Wysoki, wysportowany, piwnooki, brunet. Zazwyczaj ubiera się na sportowo.
-Ma dwóch starszych braci bliźniaków i ś.p brata, który był od niego młodszy. Jego najlepsi kumple to: Patryk, Kuba i Szymon. Jego dziewczyna to Jade. Jest z Katowic.

*Ola- Niska brązowooka, blondynka, jest dosyć szczupła. Ubiera się na czarno. Ma młodszego brata i starszą siostrę. Jej ojciec nie żyje od 2 lat. Jej chłopakiem jest Kuba, a najlepszą przyjaciółką Jade. Nigdy w życiu nie poznała Jade a są z tego samego miasta z Gdańska.

*Kuba- Wysoki, niebieskooki, wysportowany brunet. Ma siostrę bliźniaczkę, która została w Polsce. Jego kumplami są Szymon, Patryk i Daniel. Jego dziewczyną jest Ola. Jest z Bielsko-Białej.

*Szymon i Patryk- Wysocy Szymon brunet, Patryk blondyn. Obaj wysportowani, obaj zielonoocy. Szymon ma przyrodnią siostrę, a Patryk starszą siostrę i brata. Sz- z Poznania, P-z Kołobrzegu.

*Marcela- Wysoka blondynka, z piwnymi, dużymi oczami. Uwielbia sport, szczególnie pływanie. jest bardzo wysportowana. Ma starszą siostrę Jade, jej rodzice są po rozwodzie. Ma chłopaka Kamila. Jej najlepsze przyjaciółki to Asia i Patrycja. Mieszka w Gdańsku.

*Mama Jade i Marceli niska, brunetka z zielonymi oczami. Jest typową kurą domową, ale ma pracę jest pisarką. Ma dwóch starszych braci. Jest rozwódką. Mieszka w Gdańsku.

*Tata Jade i Marceli. On w przeciwieństwie do ich matki jest typowym biznesmenem. Wysoki blondyn z piwnymi oczami. Marcela jest do niego pod tym względem podobna. Ma nową partnerkę. Z mamą dziewczyn jest po rozwodzie.

*Logan (pojawił się tylko raz, ale pojawi się jeszcze). Wysoki szatyn, z brązowymi oczami. Gra w zespole. Jego matka pochodzi z Polski, dlatego zna ten język. Ma młodszą siostrę. Ma trzech przyjaciół, których imiona nie są znajome Jade. Nie ma dziewczyny.

  • awatar Underneath it all: Dobrze,że to napisałaś..Fajnie jest wiedzieć takie rzeczy, nikt inny tego nie robi. Uwielbiam twój blog, sądzę,że będziesz kiedyś wielką artystką.
  • awatar aMazing..: świetni są ci bohaterowie, czekam na nowy rozdział:) Mam nadzieje, że w najbliższych pojawi się również Logan , :) Daj znać, jak będzie jakiś nowy rozdział, zapraszam również do mnie, buziaki :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie wiem czy widać cz. I tego rozdziału, bo ten Pinger to jakaś katorga, ale cóż...
Rozdział XI cz. II. (pierwsza na dole, przeczytajcie).
-Ależ fart, idę z Danielem na koncert LP! Teraz przynajmniej nie muszę sie martwić, że będzie tam sam
-No, dokładnie. Fajnie Wam, że wybieracie się na koncert...
-A ty gdzie idziesz z Kubą?
-Park Rozrywki, Oceanarium a pózniej kolacja.
-Przecież ty to kochasz!
-Wiem i nie narzekam, bo ważne, że spędzę te chwile z Nim
-Dokładnie, pomożesz mi jakoś wyglądać na tym koncercie?
-Jasne z największą przyjemnością!
-Dzięki, to co do roboty!
-Jasne
Przegrzebałyśmy tonę ciuchów, to i tak zima nikt nie będzie widział T-shirtu, bo zasłonię go kurtką. W końcu wybrałyśmy, nałożę swoją ukochaną kurtkę koloru wojskowej zieleni, czarne spodnie, pod spód sweter, czapkę beanie z nadrukiem 'Linkin Park' i botki z ćwiekami. Myślę, że nie zamarznę. Ola zrobiła mi lekki makijaż i już byłam gotowa do wyjścia.
-Dziękuje Co bardzo za pomoc!
-Nie ma za co, baw się dobrze.-Przytuliłam mnie. Wnet zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyć.
-Cześć, gotowa?
-Tak, możemy iść.
-Pa Ola!
-Pa, dobrej zabawy!
Daniel miał nawet kocyk po to, żebyśmy nie zamarzli czekając w kolejce. Na szczęście czekaliśmy tylko z jakiś 30 minut i weszliśmy.
-Pewnie lekko zmarzłaś co? Przyniose Nam gorąco czekoladę co ty na to?
-Dzięki jesteś super.
Przyniósł Nam tą czekoladę, musieliśmy czekać, aż wszyscy wejdą. Potem jeszcze LP spóźnili się pół godziny. Koncert był fantastyczny, świetnie się bawiłam. Skończył się ok. 1 w nocy. Dlatego powiedzieliśmy, żeby nie zamykali akademika, bo my się spóźnimy.
-Idziemy coś zjeść? Restauracja?
-Wiesz, mam ochotę na kebaba.
-Kebaba? O proszę, choć znam niezłą budkę niedaleko, możemy się przejść.
-Ok, idziemy.
Zamówiliśmy sobie po kebabie i poszliśmy na ławkę. Śnieg nie prószył, tylko było trochę chłodno. Daniel położył nam kocyk pod tyłki.
-Wiesz, trochę mi zimno. -Powiedziałam.
-Może Cię przytulę?
-Dobrze.
Czułam się fantastycznie w jego obięciach, mogłabym tak siedzieć godzinami. Jednak nagle się wyrwałam i spojrzałam mu w oczy. Nic nie mówiliśmy tylko patrzyliśmy na siebie i stało się... Pocałowaliśmy się. To było fantastyczne, czułam się jak w raju. Całował tak delikatnie i słodko. Popatrzyliśmy na siebie i znowu zaczęliśmy się śmiać, a on obiął mnie ramieniem. Siedzieliśmy, spoglądając w gwiazdy jeszcze jakiś czas, gdy nagle zaczął padać śnieg.
-Patrz, jak pięknie.
-To prawda, ale już późno, wracamy?
-Tak, chodźmy.
Nie było daleko, więc przeszliśmy piechotą. Gdy doszliśmy, dostaliśmy ochrzan, ale cóż...
Daniel odprowadził mnie do drzwi, przycisnął do ściany i znowu pocałował.
-To do jutra, piękna.
-Do jutra.
Weszłam do pokoju, a Ola oglądała telewizję.
-Co ty taka szczęśliwa, wszystko ok?
-Tak, tak, tak! Daniel mnie pocałował!
-No nie wierzę! Genialnie!
-To było takie romantyczne i slodkie. Co prawda, siedzieliśmy na ławce i dopiero skończyliśmy jeść kebaby, ale to zawsze coś! A jak tam na Twojej randce?
-Też fantastycznie! Kuba mi się oświadczył!
-Co? No nie gadaj!
-Tak! Chyba obydwie mamy dzisiaj dobry dzień!
-Dokładnie!
Nie mogłam spać, ciągle myślałam o tym pocałunku i Danielu. Jutro musiałam się pakować, bo pojutrze jadę do Polski na święta.

------------------------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------------------------

I jak cieszycie się, że się wreszcie pocałowali? Następny rozdział prawdopodobnie dodam w następnym tygodniu. Jutro tez bedzie wpis prawdopodobnie. Wpis urodzinowy, tak dokładnie jutro wkraczam w okres 'HOT 13'
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witam zniecierpliwionych! Oto nowy rozdział! < 333.

Rozdział XI. Cz. I

Ach ta piękna świąteczna atmosfera. Pada śnieg, miasto jest przystrojone, pachnie igliwiem. Jest fantastycznie. Święta już za tydzień, a ja nie mam pomysłów na prezent. Kurka to właśnie jest najgorsze...
-Hm... Ola?
-Tak? -Krzyknęła Ola z łazienki.
-Idziesz po prezenty światęczne ze mną?
-No jasne czemu nie.
-Super, przejdziemy się dzisiaj, za jakieś 2 godzinki ok? Muszę jeszcze wymyślić co chcę kupić...
-Jasne, pewnie ja też muszę się zastanowić. To nie jest takie proste.
Wyciągnęłam kartkę i długopis i zaczęłam wszystko planować. Wyglądało to tak:
Mama: hm... Może jakieś ozdoby do domu? Mama uwielbia takie rzeczy
Marcela: To proste, już dawno mam prezent dla niej. Pilka z podpisem jej ulubionego siatkarza Matthewa Andersona. Był niedawno w Chicago, więc to była świetna okazja.
Zuza: Jej też wypadałoby coś kupić. Kupię jej bransoletkę, ona lubi biżuterię.
Kuba: Może i jemu coś wyślę? Kartkę świąteczną i tak dawno się do mnie nie odzywał, może chociaż odeśle jakieś życzenia.
Chłopakom Szymonowi, Kubie i Patrykowi kupię po jakimś breloczku .
Ola: Kupię jej ten świetny t-shirt z nadrukiem, który jej się tak spodobał.
Daniel: To chyba najtrudniejsze zadanie jakie mnie spotkało! Zastanawiałam się i zastanawiałam lecz w ogóle nic nie wymyśliłam...
Trudno popatrzę coś w galerii.
Tata: Jemu też przydałoby się coś kupić. Tak zranił moje uczucia, ale to jednak mój ojciec. Stara się to wszystko naprawić, dzwoni często. Kupię mu jakiś kryminał, uwielbia takie książki.
Kiedy już nadszedł czas wyjścia do galerii, ubrałam się i poszłyśmy. Fajnie nam się robiło zakupy. Hej zapomniałam Wam wspomnieć skąd mam kasę na te prezenty. Otóż znalazłam sobie pracę. Pracuję w jakimś obskurnym fast foodzie i może nie jest to szczyt ambicji, ale zawsze parę groszy dostanę. Kupiłam wszystko co miałam, ale jeszcze prezent dla Daniela. Przeszukałam wszystkie sklepy, lecz nie mogłam znaleźć, nic wyjątkowego. Do czasu, gdy zobaczyłam pewne stoisko. '100, 200, 500 i 1000 osoba dostanie jeden bilet za pół ceny na koncert Linkin Park'. Byłoby świetnie dostać taki bilet, razem z Danielem uwielbiamy LP. Tylko, że co, pójdzie sam? To głupie... Ale w sumie to by, go bardzo ucieszyło. Dobra spróbuje, stanę w tej kolejce. Stałam z dobrą godzinę, zanim się dopchałam i juz straciłam nadzieje, gdy powiedziano mi.
-Gratulacje, jesteś 200 osobą, dostajesz bilet na koncert Linkin Park za pól ceny!
-O mój Boże nie wie pan jak się cieszę!-Zaczęłam skakać z radości.
Wróciłam do domu zadowolona, za dwa dni ma być koncert a jutro jest wigilia w Akademiku. Świetnie się składa, będę mogła wręczyć mu ten prezent!
-Następnego dnia-.
Wigilia już się miałam zaraz zaczynać. Przygotowałam się, zabralam prezenty i wyszłam razem z Olą do stołówki. Miałyśmy zajęte miejsca obok chłopaków. Ja usiadła, obok Daniela.
-Hej Jade, ślicznie Wyglądasz!
-Dziękuje, ty też niczego sobie.
Gdy patrzyłam jak wygląda w garniturze, Ah poprostu fantastycznie. Był jeszcze bardziej przystojny Podzieliliśmy się opłatkiem, pośpiewaliśmy kolędy, zjedliśmy coś i wreszcie nadszedł czas na wręczanie prezentów. Były prezenty dla wychowawców akademika, na które kazdy się składał. Wręczyłam upominki Oli i chłopakom, więc wreszcie nadszedł czas na Daniela. Wiedziałam, że go zaskoczę, byłam bardzo szczęśliwa. Wręczyłam mu prezent, a on mi.
-Jade, rozpakuj prezent, bo nie mogę się doczekać Twojej miny.
-Ok, ale ty rozpakujesz także swój, umowa stoi?
-Stoi!
Zaczęliśmy rozpakowywać prezenty i nagle zaczęliśmy się śmiać.
-Nie wierzę, równie dobrze, moglibyśmy zatrzymać prezenty. Haha.
-Tak to prawda haha
Okazało się, że on także wręczył mi bilet na koncert LP.
-Którą byłeś osobą?
-500 a ty?
-200
-Czyli co wybieramy się razem?
-Czy to zaproszenie na randkę, czy jak?
-Jeśli tak to rozumiesz, to pewnie.
-Heh, dobrze to widzimy się jutro, pa.
-Pa, trzymaj się.

Koniec cz I.
 

 
Moje włoski *.*

Ogólnie Umówilam się z koleżanką na malowanie końcówek szamponetką. Domyślałam się, że nie wyjdą mi blond końcówki, nie myliłam się... One jakoś tak... Poszarzały Jej rude wyszły, więc jako, że mam jaśniejsze włosy, postanowiłam też takie zrobic. Mama mi pomalowała, ale z tego wyszła katastrofa, pomalowała mi polowe głowy, bo mam pocirniowane włosy i żeby lepiej wyszło... Zmyłyśmy szybko i teraz jest ok. Wyszły bardziej takie gęste refleksy, jest nawet ładnie :3 Może Wam kiedys pokaże Obawiam się, że pewnie do konca wakacji nie zejdzie...

Ostatnio dostałam kilka wiadomości z pytaniem o nowy rozdział. Więc kiedy on będzie? Otóż cierpliwości, postaram się aby do konca tygodnia był Cieszę się, że się podoba


Chcesz zobaczyć moja twarz? Post na dole Ci w tym pomoże

Awwww śpiewam to calutki dzień *.^
  • awatar I Niech Los Zawsze Wam Sprzyja! ♥: ja jestem naturalną blondynką. Jeszcze w roku szkolnym zrobiłam końcówki krepą na różowo... potem szamponetką przefarbowałam się na brązowy.. gdy zszedł zrobiłam ciemny blond i wyszedł ciemniejszy niż brązowy O.o minęło trochę czasu i dzisiaj rano zrobiłam jasny blond. Taki jak moje naturalne (ten ciemny jeszcze nie zszedł) i tak, na czubku mam jasne, normalnie mam ciemne a końcówki wyszły rude od tego różowego. Zajebiście co ? :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Checilibyście zobaczyć mój ryjek? Właśnie doszłam do wniosku, że nie pokazała, Wam mojej twarzy xD Jeślibyście chcieli zobaczyć to mam warunki, które przydałoby się spełnić, a mianowicie:
*Musi być pod tym wpisem 5 lajków :3
*Musi być 5 komentarzy
A teraz moja ukochana piosenka ♥.
 

 
Rozdział X.

...Tak właśnie wtedy urwał mi się film...

Obudziłam się w obcym mi pokoju, obcym łóżku. Nie miałam pojęcia co się stało, nic nie pamiętałam. Zauważyłam, że jestem naga, to znaczy, że o nie tylko nie to. Zostałam zgwałcona! Nie wierzę, chciałam uciekać, gdy nagle zza rogu wyłonił się nagi Adam. Ten sam co dał mi piwo. Z szyderczym uśmieszkiem powiedział:
-O już wstałaś, jak się spało?
Położył się obok mnie i zaczął mnie dotykać wszędzie...
-Zostaw mnie zboczeńcu! Pomocy, ratunku ludzie pomóżcie mi!
-Zamknij się, czego się drzesz Idiotko!?
-Jesteś okropny, jak mogłeś mi to zrobić? Ratunku!!!
Wnet drzwi do pokoju, wyleciała z hukiem.
-Co do jasnej Anielki!?
To był Daniel.
-Daniel, dziękuje, że przyszedłeś mi z pomocą!
-Jade, uciekaj!
-A co z tobą?
-Dam sobie radę!
Uciekłam do swojego pokoju, zawinięta w tą kołdrę i wparadowałam jak Filip z Konopii.
-O Matko święta! -Wrzasnęła Ola. -Jade, co ty robisz zawinięta w kołdrę? Gdzie byłaś całą noc?
Ja tylko się rozpłakałam.
-Jade, co się stało, wszystko wporządku?
-Nie, nie jest wporządku, ani trochę...
-To co się stało? Powiesz mi?
Dziewczyna obięła mnie ramieniem.
-To jakaś tragedia! Upiłam się koszmarnie i na dodatek zostałam zgwałcona! Koszmar...
-Jak to zostałaś zgwałcona? Przez kogo?
-Adam... On wsypał mi do napoju pigułkę gwałtu i on mnie zgwałcił!
-Rety Jade, musisz to zgłosić na policję!
-Wiem, wiem...
Zaraz wszedł Daniel, ze krwawiącą szczęką.
-Daniel, matko co Co się stało?-Zapytała Ola.
Ja nawet nie miałam siły o to zaytać, więc byłam o to wdzięczna Oli.
-Musiałem rozprawić się z tym frajerem!
-Pobiliście się? Oszalałeś? Przecież mogą Cię wywalić!
-A co miałem zrobić, patrzeć bezczynnie na jego zboczoną gębę? Nie ma mowy!
-Dobrze, dobrze. Pójdę po lód.
-Jade i jak się czujesz?
-A jak mam się czuć? Nie tak sobie wyobrażałem mój pierwszy raz... Z resztą sam fakt, że zostałam zgwałcona, mnie odpycha.
-Wiem, jak mogłem być tak głupi i zostawić Cię wtedy samą...
-To nie twoja wina, tylko moja.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, dopóki Ola nie przyniosła lodu. Kazała Danielowi, przyłożyć go do twarzy.
-Co teraz azamierzacie z tym fantem zrobić?
-A co możemy? Zgłosimy to na policję! Nie upiecze mu się to!
Około 14, poszliśmy na policję, zgłosić gwałt. Odpuścili dla Daniela, bo uznali, że stanął w obronie koleżanki. Adama wyrzucono z Akademika i ma za to odpowiadać przed sądem. Co to był za straszny dzień i okrutna noc?


----------------------––-----------------------------------------------------------------------------------––---------------------------------------------------------------------------------
I co jak się podoba? Zaczyna się robić ciekawie? Spokojnie ta fabuła, nie będzie się ciągnęła w nieskończoność i będzie dużo sie działo tyle mogę zdradzić. Czytajcie dalej jesteście wspaniali ^.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Rozdział IX

...Dwa miesiące później...

Z Danielem jest już prawie wszystko ok. Chodzę z nim co weekend na rehabilitację i pomagam mu w ćwiczeniach. W akademiku jest dosyć dobrze. Radzę sobie jak narazie świetnie i szkoła bardzo mi się podoba. Poznałam bardzo fajnych ludzi Chodziłam na imprezy, ale starałam się unikać alkoholu, papierosów czy jak inne dziewczyny seksu... Starałam się być grzeczna, ale nie na tej imprezie...
Jak co dwa tygodnie, użądzaliśmy sobie imprezy. Jako, że każdy jest już pełnoletni był alkohol, papierosy itd. Na tej imprezie również chciałam ich unikać, jednak nie udało mi się. Może zacznę od początku.
Razem z Olą szykowałyśmy się już 2 godziny przed wyjściem! Brałyśmy prysznic, malowałyśmy się, czesałyśmy i ubierałyśmy w sumie robiłyśmy to co robią zwyczajne dziewczyny. Gdy już nadszedł czas wyjścia do sali dyskotekowej, przyszli po Nas Daniel i Kuba. Nie spoko nie chodzę z Danielem, ale Ola z Kubą owszem : D. Bardzo dużo tańczyłam w szczególności z Danielem. Pewien chłopak Adam zaproponował mi piwo, chciałam odmówić ale skusiłam się. Strasznie mi posmakowało i najpierw było 1,2 a potem chyba z 6! Nie wiem jak moja wątroba to przeżyła. Fajkami też nie gardziłam... Gdy podeszłam do Daniela, żeby zatańczyć, była już na maksa pijana.
-Danielu, daj mi Buziaczka. Ja tak ładnie proszę.-Idąc na tych szpilkach, prawie się przewróciłam. Chłopak tylko mnie odepchnął i powiedział:
-Dziewczyno co się z tobą dzieję, ty jesteś kompletnie pijana!- Chciał, zaprowadzić mnie na krzesło, ale ja się wyrwałam.
-Eee, daj mi spokój. Chcę się nareszcie dobrze pobawić. Całe życie martwię się o innych nie o siebie. Daj mi trochę luzu!- Poszłam tylko na kolejnego papierosa.
Przytulałam się z każdym kto popadnie, dawałam się wszędzie dotykać. Zachowywałam się strasznie i jest mi teraz wstyd. Szłam, albo wręcz kiwałam się na nogach. Szturchnęłam jedną dziewczynę, która wylała na mnie swoje piwo.
-O mój Boże bardzo Cię przepraszam, nie zauważyłam Cię. Oboecuję, że zapłacę za pralnię.-Widać, że dziewczyna trochę się tym przejęła, ja jednak bardzo sie zdenerwowałam.
Zaczęłam wyzywać ją od różnych, aż w końcu przywaliłam jej pięścią w twarz. Dziewczyna, aż odskoczyła. Daniel podbiegł i odciągnął mnie od niej, jednak ja się wyrwałam i ją kopnęłam.
-To jest moja ulubiona sukienka kretynko!
-Dosyć tego Jade, idziemy stąd! -Daniel mnie zabrał.
-Co Ci do jasnej cholery odbiło? Zwariowałaś do końca?
Nic nie mówiłam, tylko posłusznie szłam obok niego. Kazał usiąść mi na krzesło i poszedł dla mnie po wodę. Przyniósł mi ją. Zaraz potem podeszła do niego jedna dziewczyna, która zapytała:
-Zatańczymy?
-Jade, mogę Cię zostawić samą? Postarasz się nie zrobić żadnego głupstwa?
-Chyba. Dobra idź!
Siedziałam jak idiotka, patrząc jak inni bawią się w najlepsze. Aż w końcu podszedł do mnie jakiś koleś i również zapytał mnie czy z nim zatańczę. Zgodziłem się. Po tańcu, poszłam znowu usiąść i napiłam się wody. Właśnie wtedy urwał mi się film...

------------------------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak Wam się podoba. Tylko proszę o szczerość. Jeśli komuś się nie podoba to spokojnie, nie obraże się : ). Czytajcie dalej, bo będzie się działo to Wam gwarantuje
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Hej moi kochani : 3

Wróciłam w niedzielę ok. 22, jednak ogólnie nie było okazji wejść. Bardzo Was za to przepraszam. No tak byłam raz na kompie kuzyna ale krótko, więc postanowiłam nie dodawać posta. Ogólnie na wczasach było, że tak powiem zajebiście! Świetnie się bawiłam i chyba nigdy tego nie zapomnę : D. Słyszeliście może piosenkę John'a Newman'a-Love me again?ta piosenka już zawsze będzie mi się kojarzyła z moim wujkiem, który śpiewał to do mopa haha : D
Chciałabym Wam serdecznie podziękować za ponad 500 odwiedzin. Mam nadzieje, że będzie ich więcej, bo chce komuś coś udowodnić. Jesteście najlepsi! < 33333333333333333333333.
Już niedługo nowy rozdział, kochani ^.*
Co mi zostało jak narazie się z wami pożegnać idę maniaczyć w 'Love me again' < 3333 x D buźki : *
 

 
Ej widzicie wpis z nowym opowiadaniem 'rozdział VIII'? Ja już nie mam siły na tego Pinger'a...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Rozdział VIII Próbowałam otworzyć drzwi kluczem, a tu proszę niespodzianka drzwi były otwarte. Bardzo się przestarszyłam, jeśli ktoś by mi się włamał? Ale ja przecież zamykałam te drzwi, a może nie... W sumie nie wiem. Weszłam do środka, a na moim łóżku, siedziała jakaś dziewczyna. Zapytałam: -Eem, kim ty jesteś i co robisz w moim pokoju? Dziewczyna wstała, podeszła do mnie i powiedziała: -Hej, jestem Ola, będę twoją nową współlokatorką. Mam nadzieję, że się dogadamy. -Uśmiechnęła się. -Miło mi Cię poznać Olu, ja jestem Jade. Ja również mam taką nadzieję, a teraz wybacz ale zajmę łazienkę. -Ok. Dziewczyna na pierwszy rzut oka wydawała się bardzo miła i sympatyczna. Miałam nadzieję, że się dogadamy. Nie myliłam się. Calutką noc przegadałyśmy ze sobą, czułam jakbyśmy znały się od zawsze. Miałyśmy ze sobą wiele wspólnego. Może z wyjątkiem tego, że Ola to dosyć zwariowana osoba, a ja przecież nigdy taka nie byłam... Następnego ranka wszyscy z internatu, musieli zebrać się na dolnym holu. Nie miałam pojęcia w czym rzecz, dopiero zaraz nam to uświadomiono. Daniel, wtedy, gdy mnie odprowadził, poszedł jeszcze prędko do sklepu i zaraz miał wrócić, kiedy zdarzył się wypadek. Potrącił go samochód, jest w ciężkim stanie i leży w szpitalu. Nie mogłam powstrzymać się od łez, obgryzłam paznokcie i bardzo się o niego bałam. Nie mogłam opuścić zajęć, ale postanowiłam odwiedzić go po nich. Na zajęciach nie mogłam się skupić. Myślami byłam przy Danielu, co mu się stało jak bardzo jest ranny? Obwiniałam o to wszystko siebie, chociaż w sumie sama nie wiem czemu... Po zajęciach nawet nie wracałam do internatu tylko szybko poleciałam do szpitalu, w którym leży Daniel. Pielęgniarka nie chciała mnie do niego wpuścić ale ją wybłagałam i dostałam swoje 10 minut, nie więcej... -Daniel, Matko boska co Ci się stało. -Jade, nie martw się... Mam jedynie pękniętą śledzionę i połamaną rękę. Popatrzyłam na niego jak na świra. -Jedynie, proszę Cię... Jak to się w ogóle stało? - Sam nie wiem, szedłem przez ulicę i jakiś pijany kierowca mnie potrącił... -Mój ty biedaku, jak ja Ci współczuje. -Nie martw się, będzie dobrze. A tak apropos jak na Uniwerku? -W sumie sama nie wiem. Myślami byłam z tobą i kompletnie nie mogłam się na niczym skupić. -Oj Jade, Jade jeszcze przeze mnie Cię wywalą! : ) -Nie przesadzajmy... Usłyszałam tylko - 'Czas minął, proszę się pożegnać i wyjść z sali! -Oczywiście już idę. Pa Daniel do zobaczenia : ) -Pa Jade. Wróciłam do pokoju. Ola zarzuciła mnie pytaniami w sprawie Daniela, na które wyladało mi odpowiedzieć. Mimo iż go nie zna to i tak przejmuje się jego losem. Nie wiem ja chyba bym tak nie mogła... Musiałam wieczorem pobadrabiać zaległości i poczytać notatki, które jakimś cudem udało mi się zapisać... ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ I jak? Proszę o szczerość, bo na niej mi głównie zależy : ). Chyba nad morzem, będę miała dostęp do neta jupi! Jeśli rzeczywiście tak będzie to dodam nowy rozdział : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej! Jestem taka szczęśliwa, bo nad morzem prawdopodobnie będzie internet i będę mogła dodawać wpisy! Yeah... : )
Nie mam aska, więc może chcecie pozadawać mi pytania tutaj? Jestem otwarta i odpowiem szczerze na każde pytanie : D
Oceniajcie nowy rozdział please : D

` To tylko krok, by granice przekroczyć
Spuścić wzrok, nie patrzeć w oczy
Przeszłość oddzielić grubą kreską
Lecz może zdążę ułożyć jeszcze wszystko przed śmiercią
To tylko krok, by pomyśleć i się cofnąć
Zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć
Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku
Bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój

~Eldo.

 

 
Jot o eł czyt. Joł : D
Chciałabym Was poinformować, że dzisiaj, jutro albo pojutrze dodam następny wpis z opowiadaniem. W czwartek dodam jeszcze jeden wpis nie będę zdradzała o czym w sumie to jeszcze sama dokładnie nie wiem o czym on będzie... A potem muszę zawiesić bloga : c. Jadę nad morze i jeśli tam będzie wi-fi to możliwe, że przez tableta się połącze. Pewnie będzie tak muliło, że prędzej rozwalę wszystko niż dodam wpis : P. Cieszę się, że jadę nad morze, bo nareszcie pójdę na młot! Taki na 'Wesołym Miasteczku'! Jeszcze rok temu bałam się go, ale teraz myślę, że jestem gotowa . Gdzie jadę? Do Łaz, takiej dziury ale tam jest fajnie... Mamy blisko do Koszalina i Mielna, więc git majonez. Jak się uda to może pojedziemy do Kołobrzegu... : D

Mam do Was dwa pytania, czyli dwoe sprawy: Oglądacie może tak zwanych 'vlogerów' na YOU TUBE? Oglądasz, może chcesz mi kogoś polecić? Zaczęłam oglądać różne Vlogi, osobiście oglądałam bardziej znanych vlogerów i vlogerki takich jak np. SzalonaZuzia, Jasiuu, Gabuu itd. A wy macie swoich faworytów? Może sami macie własny kanał na yt? Podawajcie jestem otwarta na wszystko : > .

Druga sprawa: W związku z ostatnim przed zawieszeniem czwartkowym wpisem. Macie jakiś pomysł na niego? Pomysły podrzucajcie najlepiej do czwartku do 150 ; ) Ja coś wybiorę i zrobię. Moze chcecie zabawę? Tylko jaką? Napewno nie konkursy, bo jadę na prawie dwa tygodnie...

No dobra buziaki ; ***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Postanowiłam dodać kilka faktów o mnie:

1. Jestem strasznie dziwna.
2. Jestem dobrą przyjaciółką.
3. Uwielbiam owoce *.*
4. Nie pogardzę też słodyczami.
5. Mam niedowagę, a i tak uważam, że jestem gruba.
6. Mam kompleksy.
7. Robię to co kocham.
8. Zaglądam do lodówki kilka razy dziennie a zazwyczaj nic z niej nie biorę.
9. Czasami mam schizy xD
10. Boje się puszek...
11. Nie boję się owadów, wyjątkiem są ćmy.
12. Gardzę ludźmi, którzy nie czytają.
13. Kocham czytać♥
14. Mam młodszą siostrę Marcelę tak jak bohaterka mojego opowiadania wiem xD
15. Lubię pomagać innym w rozwiązywaniu problemów.
16. Jestem kreatywna.
17. Lubię przebywać z ludźmi, ale czasami lubię posiedzieć sama.
18. Byłam 6 lat w klasie D ostatniej (A,B,C,D) w gimnazjum będę w F również ostatniej...
19. Moi rodzice są po rozwodzie...
20. Mam 2 przyrodnie siostry.
21. Nie lubię być w 'Centrum zainteresowania'.
22. Bardzo łatwo się poddaje, dopiero gdy zobaczę, ze jestem w czymś dobra przechodzi mi to.
23. Bardzo chciałabym mieć psa, ale w sumie siostra wystarcza xD
24. Lubię pomidory, ale nie lubię pomidorowki.
25. Jestem przewrażliwiona na błędy ortograficzne.
26. Chciałabym zrobić sobie tatuaż na nadgarstku.
27. Ludzie uważają mnie za 'pesymistkę' ja jednak myślę, że jestem realistką.
28. Czasami mam wrażenie, że podmieniono mnie w szpitalu...
29. Umiem komuś tłumaczyć. Jestem wtedy cierpliwy, a no ogół często się denerwuje.
30. Jestem ckliwa i wrażliwa płacze na filmach, czytając książkę, artukuł
Itd.

31. Przez 2 lata byłam skarbnikiem klasowym, 1rok przewodniczącą w klasie i skarbnikiem szkoły.
32. Mam małe kły.
33. Często choruje.
34. Mam naturalne blond pasemka.
35. Zazwyczaj się nie nudzę a jak to robię to stoję na głowie i moja mama załamuje sie i pyta kogo wychowała xD
36. Kocham pisać opowiadania, mimo że mi to nie idzie. Nie zrezygnuje z tego!

*Nie chcę Ci się tego czytać? Tak, to zrozumiałe...
Buziaki ; ***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Okrągły 30 wpis. Tak wiem, że żadnego innego okrągłego wpisu nie świętowałam, ale mniejsza o to.
Mam do Was pytanie. Czytał ktoś z Was trylogię "Igrzysk Śmierci"? Jeśli nie to żałujcie!
"Igrzyska Śmierci"
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Igrzyskach śmierci, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny a musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest prawdziwa walka o przetrwanie...

Na filmie jednak trochę się zawiodłam... : C

Są jeszcze II części "W Pierścieniu Ognia" i "Kosogłos" nie będę pisała o czym one są, bo wpis będzie za długi. Wiedzcie jednak, że te książki są wspaniałe! Jeśli nawet ktoś nie przepada za czytaniem, może ta trylogia go zainteresuję. Szybko czytało mi się "Igrzyska Śmierci" i "W Pierścieniu Ognia" trochę trudniej "Kosogłosa", ale książka się rozkręca : 3 Polecam gorąco!




 

 
W-A-K-A-C-J-E!

Hej, jak już sami wiecie od w sumie soboty zaczęły się wakacje ♥ Macie jakieś konkretne plany, a może już je zrealizowaliście? Ja planuję wyjazd nad morze, biwak ze znajomymi i ogólnie mam plan, żeby poniekąd więcej czasu spędzać ze znajomymi. Po wakacjach idę do gimnazjum i będę w nim tylko z przyjaciółką i kolegą a reszta idzie do innego gimnazjum. : c

Wakacyjne foty ♥

 

 
<center>
<a href="http://divine-music.info"; target="_blank"><img src="http://divine-music.info/images/dmmusicbar.gif"; border="0" alt="Free Music Online"></a><br>
<a href="http://divine-music.info"; target="_blank"><img src="http://divine-music.info/images/dmlogo.gif"; border="0" alt="Free Music Online"></a>
<br><br><b>
<a target="_blank" title="Free Music" href="http://www.divine-music.info";>free music</a> at divine-music.info</b><br>
<EMBED SRC="http://divine-music.info/musicfiles/04 Airplanes (feat. Hayley Williams.swf" AUTOSTART="TRUE" LOOP="TRUE" WIDTH="1" HEIGHT="1" ALIGN="CENTER"></EMBED>


Kocham < 3
 

 
Są II części, bo wpis jest za długi i musiałam skrócić na II części. : 3

` Przyjaźń jest jak Moda na Sukces, długa, niekończąca się historia...

Ja się przyjaźnie z moją Olą 4 lata, teraz trafimy do jednej klasy w gimnazjum i mam nadzieję, że ta przyjaźń będzie wieczna ♥ A ile trwa Wasza przyjaźń? ♥

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Rozdział VII cz. II
Gadaliśmy o tylu rzeczach, było tyle śmiechu, że masakra! Pokazywał mi wszystkie piękne miejsca Chicago, gdy nagle zapytał mnie:
-Chciałabyś przeżyć największą przygodę swojego życia?
-A skąd wiesz, że to co mi zaproponujesz będzie moją największą przygodą?
-Tak mi się wydaję. W Polsce trudno jest znaleźć coś takiego.
-To powiesz mi, co masz na myśli?
-Dobrze, dobrze. Chciałabyś skoczyć ze spadochronem?
Zrobiłam wielkie oczy i zaczęłam się śmiać.
-Mówisz poważnie?
-Jak najbardziej. Nie namawiam Cię, ale jednak pomyśl.
Myślałam i myślałam, aż wreszcie wymyśliłam.
-A raz się żyje, pewnie, że tak!
-No to super, idziemy!
Trochę się bałam, ale Daniel mnie pocieszał i mówił, że na początku też się cykał. Jednak potem uznał to za największą przygodę życia. Gdy doszliśmy na miejsce już tak bardzo się nie bałam, bo Daniel mnie ciągle uspokajał. Poszliśmy do pokoju przygotowawczego i jak już zostaliśmy przygotowani, zaprowadzili nas do samolotu. Przez szybę, oglądałam piękne widoki. Daniel skakał pierwszy, ja potem. Byłam strasznie zdenerwowana, przeżegnałam się i skoczyłam. Na początku wrzeszczałam jak opętana i miałam zamknięte oczy. Potem zaczęłam się śmiać i już je otworzyłam. Zbliżałam się ku ziemi, więc otworzyłam spadochron. Spadałam tak lekko i powoli. Gdy już spadłam na ziemię, podbiegłam do Daniela i go przytuliłam. On zaczął się śmiać i zapytał:
-I jak? Zadowolona?
-O mój Boże jakie to było fajne! Musimy to kiedyś powtórzyć.
-Oczywiście dla Ciebie wszystko.
Ściągnęli nam kombinezony a Daniel zaprosił mnie na kolację. Poszliśmy do restauracji a po zjedzeniu postanowiliśmy przejść się na plażę. Chodziliśmy po piasku i blisko wody. Nagle Daniel ściągnął spodnie, bluzę i koszulkę i wbiegł do wody.
-Chodź do mnie proszę! Woda jest nawet ciepła jak na październik!
Zaczęłam się śmiać.
-Ty jesteś mega wariatem!
Jednak pomyślałam i tak już robię rzeczy o których nawet nie śniłam raz się żyje! Ściągnęłam koszulę, spodnie i buty i wbiegłam do wody.
-O mój Boże jaka lodowata!
Było strasznie zabawnie, lecz po jakichś 5-10 minutach wyszliśmy. Było mi tak zimno, że Daniel dał mi bluzę.
-Dzięki, nie będzie Ci zimno?
-Spokojnie, weźmiemy taxi nie zamarznę.
Wezwał na serio taksówkę w końcu zaraz zaczynała się cisza nocna. Odprowadził mnie pod sam pokój, pożegnaliśmy się i weszłam do środka.
Wow! Kto by pomyślał, że w jeden dzień przeżyję coś takiego? Cóż za świetny chłopak nie wiarygodne!

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Fajny rozdział? Mi powiem szczerze, się bardzo podoba. : D
 

 
Rozdział VII cz.I

Obudziłam się o 60 a na 7:30 mieliśmy śniadanie. Poszłam do łazienki, ubrałam się, uczesałam itd. Zostało mi pół godziny, więc, próbowałam dalej szkicować. Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam rysować Daniela. Mimo iż znam tego chłopaka nie całą dobę, zrobił na mnie ogromnie wrażenie. Gdy nastała godzina 7: 25 postanowiłam zejść na śniadanie. Usiadłam przy stole sama, lecz zaraz doszło do mnie towarzystwo.
-Hej Jade- Powiedział Daniel.
-O Hej!
-Przedstawię Ci to Szymon, Kuba i Patryk.
-Cześć miło Mi.
-Hej nam również- Odpowiedzieli.
-Jesteście razem w pokoju?
-Tak, ty pewnie też kogoś dostaniesz. Nie zdziw się jak nawet dzisiaj.
-Dzisiaj?
-Tak, bo dzisiaj jest ostatni weekend przyjazdów. A ty nie możesz być sama.
-W sumie to fajnie. Nie będę samotna przez te parę lat.
Gadaliśmy długo. Chłopcy byli bardzo zabawni. Chyba niczym nie przypominali tych kretynów, z mojego liceum. Dostałam propozycje od Daniela:
-Jade, co myślisz o tym, żebym pokazał Ci Chicago?
-To świetny pomysł! Dzisiaj?
-Czemu nie, masz jakieś plany?
-Nie no coś ty...
-Ok to może za godzinkę, przyjdę po Ciebie, dobrze?
-Pewnie, to jesteśmy umówieni. Ja lecę do pokoju pa, miło było Was poznać.
-Pa. Nam też było miło : )
Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam się szykować.
Nie miałam się w co ubrać, przecież nigdy nie byłam strojnisią. Ale przecież to nie randka... Po długim zastanowieniu ubrałam: Jeansową koszulę, czerwone rurki i czarne trampki. Uczesałam się w warkocza i zaraz przyszedł po mnie Daniel.
-Hej, to co gotowa?
-Tak, idziemy?
-Pewnie, świetnie wyglądasz.
-Dziękuje, ale ja nie lubię się zbytnio stroić, więc stąd ten strój.
-A co zwiedzać miałaś iść w sukience i szpilkach? Bez przesady...
-W sumie racja.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›